PROSPOŁECZNE FORMY PSYCHICZNYCH PROCESÓW

Procesy percepcyjne, intelektualne i emocjonalno-motywacyjne. Dotychczasowa charakterystyka skupiała się na tym, co jednostka czyni dla drugich, a w związku z tym mowa by­ła o czynnościach prospołecznych. Nie daje to jednak pełnego obrazu reakcji człowieka na stan i potrzeby innych obiektów społecznych. Oprócz czynności prospołecznych pojawiają się bowiem określone reakcje percepcyjne, intelektualne i emocjonalne, czyli psychiczne procesy regulacji, których ce­chą charakterystyczną jest „zorientowanie na potrzeby (inte­resy)” innych ludzi.W procesach percepcyjnych chodzi o spostrzeganie cudzych, tak indywidualnych, jak i społecznych, potrzeb oraz o spostrze­ganie określonej sytuacji z cudzej perspektywy. Spostrzeganie cudzych, podobnie zresztą jak własnych potrzeb, uzależnione jest od doświadczenia. Gdy jednak o niektórych potrzebach własnych podmiot otrzymuje bezpośrednią informację z we­wnątrz organizmu (np. w formie podrażnienia wywołanego przez głód), to o potrzebach innych ludzi, a tym bardziej zło­żonych społecznych obiektów może dowiadywać się wyłącznie na podstawie informacji pochodzących z zewnątrz (por. rozdz. 6). Matka na przykład, obserwując zachowanie swego dziecka, rozpoznaje, czy dziecko jest głodne, czy jest mu zimno, czy też coś je boli, czy pragnie, aby się nim zajmowano. Doświad­czona matka potrafi niemal bezbłędnie rozpoznać potrzebę dziecka, kierując się takimi oznakami, jak sposób poruszania się dziecka, to, jak krzyczy, co z nim się działo poprzednio (np. kiedy ostatni raz było karmione) itp.

RODZIC MOŻE

Powiedzmy:rodzic  może myśleć o takim wychowaniu swego dziecka, aby mogło ono jak najlepiej przydać się mu w przyszłości, na przykład poma­gając mu w jego pracy; polityk może myśleć o takim kształ­cie społeczeństwa, w którym jego władza zachowana byłaby na długie lata. Można również abstrahować od siebie i two­rzyć wizję przyszłości, mając na względzie inne, pozaosobiste wartości.Nie jest celem tego wywodu głębsza analiza procesu formo­wania owych wizji. W tym miejscu chcielibyśmy ograniczyć się do stwierdzenia, iż czynności prospołeczne mające na celu przyszłe dobro „obiektu społecznego” opierać się muszą na wizji owego przyszłego dobra, a wizji takiej nie można wy­ekstrahować z analizy teraźniejszości, lecz stanowi ona swoisty akt twórczy. Kryteria, którymi kieruje się , jednostka, tworząc ową wizję, realizując ów akt twórczy, mo­gą w mniejszym lub większym stopniu uwzględniać bądź jej potrzeby i interesy osobiste, bądź też inne wartości. W tym, jak we wszelkich innych przypadkach, gdy chodzi o dzieła twórcze, na proces ich powstawania wywiera piętno przyna­leżność społeczna, system wartości, ideologia twórcy. Wszyst­kie te. czynniki operują także wtedy, gdy jednostka formułuje wizję stanu idealnego, czy to dla swego dziecka, czy dla spo­łeczeństwa.

MYŚLENIE O TERAŹNIEJSZOŚCI

Jeśli myślenie o teraźniejszości opiera się na rozpoznaniu j tego, co jest lub może być potrzebne dla ochrony, utrzymania bądź rozwoju jednostki czy społeczeństwa, a odpowiednie wymagania dadzą się ustalić na podstawie analizy niedostatków występujących aktualnie, to myślenie o przyszłości wymaga sformułowania pewnej koncepcji stanu idealnego, pewnej wizji dobra przyszłego. Kto ma jednak formułować tę I wizję: czy ten, kogo ona dotyczy? W przypadku dziecka | i młodego człowieka taka odpowiedź nie byłaby trafna, ponie- i waż możliwości umysłowe dziecka nie wystarczają, aby takie i wizje formułować. Również sprawa się komplikuje wtedy, gdy rozważamy złożone twory społeczne: instytucje, organizacje. We wszystkich tego rodzaju i podobnych przypadkach pojęjcie „dobro cudze” nie odnosi się do czysto obiektywnego stanu rzeczy, który moglibyśmy ocenić z punktu widzenia tego, czy ; to prawda, czy fałsz, czy jest trafnie czy nietrafnie rozpozna­ne. Mamy tu do czynienia raczej z procesem kreowania przyszłości, tworzenia pewnej wizji idealnej, mającej w takim stopniu twórczy charakter, jak kreowanie wizji poetyckich, 36 architektonicznych czy malarskich. W tym przypadku wizja dotyczy przyszłego kształtu jednostki ludzkiej lub społeczeń­stwa. Samo tworzenie takiej wizji opierać się może na róż­nych założeniach. Może być kreowane z myślą o tym, by maksymalizować dobro twórcy.

CZYNIENIE DOBRA

Kojarzy się ono raczej z czynieniem dobra dla społeczeństwa, czy jego człon­ków, nie ze zwalczaniem, niszczeniem, obezwładnianiem czy innymi działaniami destrukcyjnymi. Jeżeli jednak abstraho­wać od tych znaczeń konotacyjnych, to z punktu widzenia de- notacyjnego znaczenia tego pojęcia może ono być tu z uzasad­nieniem zastosowaneJeszcze jednym problemem, jaki wyłania się przy analizie czynności prospołecznych, jest wieloznaczność kategorii „cudze dobro” w przypadku, gdy chodzi o cele rozwojowe. Któż bowiem ma określać, który z możliwych stanów przyszłych jednostki, czy też który z możliwych wariantów jej przemian jest dla niej dobry? Pytanie to jest szczególnie aktualne dla tych wszystkich, od działalności których może zależeć kieru­nek rozwoju „społecznych obiektów”. I tak rodzice, wybiera­jąc określone strategie wychowawcze, kierują się nie tylko aktualnym dobrem dziecka (żeby nie było głodne, samotne, żeby czuło się szczęśliwe, żeby miało się czym bawić), ale tak­że wyobrażeniami na temat dobra przyszłego. Podobnie nau­czyciele muszą mieć na względzie nie tylko aktualne, ale i przyszłe interesy wychowanka; działacze społeczni i poli­tyczni muszą myśleć nie tylko o bieżących, ale i o przyszłych interesach kraju, przy czym interesy przyszłe mogą być oce- j niane przy stosowaniu zupełnie innych kryteriów niż interesy bieżące.

WYSTĘPUJĄCA KOLIZJA

Kolizja, jak wiadomo, występuje nie tylko między potrzeba­mi tej samej jednośtki, lecz, i to przede wszystkim, między potrzebami różnych jednostek (grup, instytucji), tak więc dzia­łanie przynoszące pożytek jednym, dość często przynosi szko­dę innym. Nawet stosunkowo prosta forma zachowania prospołecznego, jak obrona osoby napadniętej, wiąże się z atakiem na napastnika. W tej sytuacji ta sama czynność jest równocześnie prospołeczna (jednostka występuje w obronie ofiary napaści) i agresywna (jednostka atakuje napastnika). Główną jednak cechą czynności tego rodzaju jest ich prospo­łeczne ukierunkowanie. Chodzi bowiem o interes zewnętrzne­go „obiektu społecznego”, natomiast szkoda, jaką ponosi w tym wypadku strona trzecia, wiąże się ze specyficznym antagonistycznym układem interesów między tym, komu chce się pomóc, a tym, z kim ten ktoś pozostaje w interakcji.Czy znaczy to, że czynność prospołeczna to zjawisko relatyw­ne i z różnych punktów widzenia będzie różnie oceniana? Wydaje się, iż nie byłaby to prawidłowa konkluzja. Nawet w tym wypadku, gdy czynność ukierunkowana na dobro jed­nego z partnerów ma zarazem na celu szkodę drugiego z part­nerów, to bez względu na punkt widzenia można o niej po­wiedzieć, iż wykazuje ona cechy prospołeczne w tym sensie, że zorganizowana jest tak, aby przynieść pożytek „obiektowi zewnętrznemu”. Pewną trudność w tym wypadku sprawia konotacyjne znaczenie słowa „prospołeczne”.

JESZCZE BARDZIEJ SKOMPLIKOWANA SPRAWA

Sprawa staje się bardziej jeszcze skomplikowana przez to, iż teirrsam „obiekt społeczny”, tj. osoba, grupa, instytucja, posiada różnorodne potrzeby, a potrzeby te mogą pozostawać z sobą w kolizji. W związku z tym, działając dla zaspokojenia potrzeb jednego rodzaju, można przyczynić się do szkody pod innym względem. Na przykład matka, troszcząc się o bezpie­czeństwo swego dziecka, stara się ograniczyć jego swobodę, co zapewne zmniejsza możliwość poniesienia jakiejś fizycznej < szkody, ale równocześnie doprowadza do zahamowania rozwoju samodzielności, a tym samym pogarsza wydatnie szanse  dziecka w radzeniu sobie w przyszłości z wymaganiami życia. Jednak i ta sytuacja nie jest specyficzna dla działań prospołecznych, ponieważ także wtedy, gdy człowiek zajmuje się własnymi potrzebami, napotyka zjawisko kolizji potrzeb; po­prawiając swój stan pod jakimś względem, może pogorszyć go pod innym. W tym przypadku również czynności nie przestają być prospołeczne przez to, iż mogą pod jednym względempoprawiać, a pod drugim pogarszać stan obiektu, na który są skierowane.Wprawdzie miewamy czasami do czynienia ze złożonymi in­tencjami. Bywa, iż pod pozorem niesienia pomocy jednostka działa na szkodę partnera, ponieważ jest to dla niej poży­teczne. W praktyce ocena, o co naprawdę chodzi temu, który daną czynność podejmuje, może nie być sprawą prostą. Po­mijamy tu względy praktyczne. Niezależnie bowiem od tego, ; w jakim stopniu trudne jest rozstrzygnięcie, czy w konkret­nym przypadku mamy czy nie mamy do czynienia z czynnoś­ciami prospołecznymi, za prospołeczne uznamy takie, które ukierunkowane są na dobro partnera, a ewentualna szkoda nie jest zamierzonym wynikiem, lecz skutkiem ubocznym tego działania w rozumieniu terminów: wynik, skutek uboczny, jak przedstawił to T. Tomaszewski (1963, s. 113—119).

BRAK JAKOŚCIOWYCH RÓŻNIC

Nie ma tu żadnych jakościowych różnic w stosunku do czyn­ności ukierunkowanych na pożytek osobisty. Również i te czynności uzależnione są od tego, czy jednostka trafnie oceni swój pożytek. W prostych sytuacjach nie budzi to wątpli­wości. W wielu bardziej złożonych okolicznościach nie jest oczywiste, co jest, a co nie jest pożyteczne dla jednostki; oce­niając w pewien sposób własny pożytek, jednostka decyduje się na określone działania, choć może się okazać, iż ocena była mylna i człowiek sam sobie przyniósł szkodę. Nie można w tym wypadku mówić, iż czynność ukierunkowana była na spowodowanie szkody sobie samemu — była ukierunkowana na dobro, ale dobro zostało mylnie rozpoznane.Wprawdzie zdarza się, iż człowiek podejmuje czynności ma­jące na celu zrobienie sobie szkody. Zdarza się też, iż czło­wiek pomaga komuś w taki sposób, że w końcowym rezul­tacie ponosi on stratę, a nie zysk. Dlatego powierzchowna, czysto fenomenologiczna analiza przebiegu zachowania może prowadzić do mylnych wniosków na temat ukierunkowania czynności. Niezależnie jednak od tego, czy w konkretnym przypadku możemy, czy nie możemy, prawidłowo rozpoznać kierunek czynności danej osoby, nasza teoretyczna analiza czynności prospołecznych nie może uzależniać kwalifikacji tych czynności od obiektywnego skutku, do którego doprowa­dziły, ponieważ skutek zależy nie tylko od tego, do czego zmierzał podmiot, ale także od tego, na ile dobrze rozumiał sytuację i w jakich okolicznościach przyszło mu działać.

TRUDNOŚCI ZWIĄZANE Z ZASTOSOWANIEM

Trudności związane z zastosowaniem kategorii „czynności i (zachowania) prospołeczne”. Działanie, które ma na celu dobro innej osoby (dobro czyjeś), uzależnione jest od rozpoznania, co jest dobrem dla tego kogoś. Jeżeli diagnoza była błędna, to działanie bądź nie przyniesie żadnego skutku, bądź doprowa- ; dzić może do szkodliwych następstw dla tego, komu chciało się pomóc. Człowiek cierpiący na przykład na chorobę gość­cową ma trudności przy wykonywaniu różnych czynności dnia codziennego. Widząc to członek rodziny może starać się jak najwięcej czynności robić za chorego, chcąc mu w ten sposób pomóc. Jednakże prowadzi to do zmniejszenia aktywności chorego, a zmniejszenie aktywności pogarsza stan chorobowy (Turowska 1975). W rezultacie mylnej oceny potrzeb cho­rego podejmowane są czynności przynoszące mu szkodę. Czy można mówić w tym przypadku o czynnościach prospołecz­nych? Należy sformułować odpowiedź twierdzącą, ponieważ czynności zorganizowane są w ten sposób, aby przyczynić się 32 do pożytku innej osoby. To zaś, iż powstała szkoda, a nie pożytek, wynika z mylnej diagnozy pożytku. Tak więc o czyn­nościach prospołecznych można mówić w tym przypadku, gdy podmiot choćby w najbardziej rudymentarnej formie antycy­puje pożytek cudzy (osoby, grupy) i wyobrażenia tego pożytku mają funkcje sterujące wobec jego czynności.

SCHARAKTERYZOWANIE CZYNNOŚCI

Podsumowując, czyn­ności prospołeczne można scharakteryzować, wziąwszy pod uwagę:Obiekt społeczny, ze względu na który czynności są po­dejmowane: konkretna osoba, zbiorowość, instytucja, idea; opis obiektu uwzględniać może zarówno wewnętrzne cechy przedmiotu, jak też relację, jaka łączy go z działającym podmiotem.Cele czynności (w stosunku do osób) — usunięcie szkody (zabezpieczenie przed nią) bądź zwiększenie dobra w sferach: cielesnej, materialnej, moralnej, orientacyjnej, prak­tycznej, emocjonalnej.Rozmiar czasowy: zdarzenia krótkotrwałe, jednorazowe (skala minut, godzin); zdarzenia rozciągnięte w czasie, powta­rzające się (skala dni, tygodni); zdarzenia występujące stale, trwające przez znaczną część życia.„Koszty” czynności: koszty naturalne (niezbędny dla wykonania czynności czas i wysiłek); koszty dodatkowe, jak groźba poniesienia szkody cielesnej, materialnej, moralnej, j emocjonalnej; utrata wartości, które można by osiągnąć, kierując swój czas i wysiłek na cele osobiste.Zarysowana tu typologia nie została rozwinięta w odniesieniu j do innych obiektów niż konkretne osoby, gdyż istniejący ma­teriał badawczy jest zbyt skąpy w przypadku, gdy chodzi o sy- ’ stematyczny opis zachowań w stosunku do pozostałych obiektów.

WYKONYWANE CZYNNOŚCI

Czynności, które człowiek wykonuje na rzecz innych, różnią się ofiarą, jakiej wyma­gają: jedne wymagają małych ofiar, inne wiążą się z wiel­kim osobistym poświęceniem.Jeżeli czas da się mierzyć dość łatwo, to ocena, a tym bardziej pomiar ofiar ponoszonych przez podmiot, jest sprawą ogrom­nie trudną, ponieważ wielkość ofiary zależy od indywidual­nych właściwości działającej osoby, takich jak: umiejętności, wartość przypisywana poszczególnym poświęcanym dobrom, możliwość oceny i przewidywania konsekwencji, jakie może ona ponieść w przyszłości. Nic dziwnego, że ci, którzy chcą pomniejszyć czyjeś zasługi, łatwo mogą uciec się do przy­puszczenia, iż altruistyczny czyn był dla danej osoby bardzo mało kosztowny, ponieważ nie ceni ona tego, co poświęciła, bo łatwo jej przyszło wykonać daną czynność, ponieważ nie zdawała sobie sprawy z tego, co ją spotka itp.Mimo tych trudności jakaś ocena głównych wymienionych tu właściwości działań prospołecznych, tj. obiektu, treści, czasu trwania i kosztów, wydaje się niezbędna wtedy, gdy czynności te mają być badane. Ponieważ kategorią „prospołeczny” czy też „altruistyczny” określa się w literatu­rze przedmiotu bardzo szeroki i różnorodny zakres zjawisk behawioralnych, toteż nie ma nic dziwnego w tym, iż usta­lenia dokonywane przez różnych autorów okazują się nieraz rozbieżne. Należałoby za każdym razem starać się o dokład­niejsze sprecyzowanie, z jakim typem zachowania prospołecz­nego mamy w danym wypadku do czynienia i zastanowić się, czy jest uprawnione generalizowanie osiągniętych ustaleń na inny typ tego zachowania (por. niżej).