CZY I JAKIE DOWODY?

W świetle powyższego różnica między tymi, którzy postępują prospołecznie, a tymi, którzy tak nie postępują, dotyczy: po pierwsze, różnicy warunków działania. Są warunki, w których zachowanie prospołeczne jest nagradzane i ta­kie, w których jest karane. Zachowanie prospołeczne wy­stępuje w tych pierwszych, a zanika w drugich;po drugie, różnicy między tym, czego różni ludzie uczyli się w przeszłości. Jedni wyuczyli się w konkretnych wa­runkach zdobywać pożądane dla siebie nagrody za pomocą działań nastawionych wprost na zdobycie korzyści, inni nauczyli się działać pośrednio, dając coś innym i oczekując czegoś w zamian. Są to więc dwie różne strategie zdoby­wania korzyści osobistych, które można zilustrować, wska­zując na dwa sposoby manipulowania ludźmi; tzw. makia- welizm oraz ingracjację. Pierwszy z tych sposobów polega na wykorzystywaniu innych poprzez wprowadzanie ich w błąd, łamaniu zobowiązań, stosowaniu gróźb itp. (por. Jarymowicz 1976), drugi zaś na przypodobywaniu się, sto­sowaniu komplementów, podwyższaniu u partnera inter­akcji poczucia własnej wartości (por. Lis 1976). Powstaje pytanie: czy i jakie dowody można znaleźć na rzecz przedstawionego tu stanowiska?

GŁÓWNA KONCEPCJA POGLĄDÓW

Główną jednak konsekwencją poglądów Homansa byłaby te­za, że zachowanie prospołeczne pojawi się wtedy, gdy sytuacja społeczna umożliwi osiąganie zysków z takiego zachowania. Empirycznym argumentem na rzecz tego rodzaju ujęcia mo­głyby być wyniki badań, które prowadzili H. Kelley i J. Thi- baut (por. Deutsch i Krauss 1965). Oni także (opierając się na założeniu, że działanie na rzecz innych dochodzi do skut­ku, jeżeli nagrody przewyższają koszt) dowodzą, że zależy to w znacznym stopniu od cech sytuacji, w której przebiega in­terakcja. Ich dowody wynikają z badań, dla których paradyg­matu dostarczyła teoria gier (por. Kozielecki 1970). Spróbujmy podsumować całość przedstawionych tu wywodów. Otóż na pytanie, czy człowiek zdolny jest do podejmowania działań na rzecz innych ludzi, nie mając na względzie oso­bistej korzyści (z tym, że korzyść rozumiana jest jako coś, co człowiek otrzymuje w zamian od tych ludzi lub od szerszej spo­łeczności), wywody powyższe dają odpowiedź negatywną: człowiek zawsze działa ze względu na korzyść osobistą, osiąga­ną albo wprost, ponieważ samo zachowanie dostarcza mu war­tościowych nagród (np. daje przewagę), albo pośrednio, ponie­waż dając coś innym, spodziewa się za to nagrody (wzajem­ności). Jeżeli czasami wydaje nam się, że ktoś postępuje bezinteresownie, a więc nie czerpie korzyści osobistych z tego, co czyni, to dlatego, iż bądź nie dostrzegamy ukrytych czy odległych skutków przewidywanych przez daną osobę, bądź źle oceniamy koszty, które ona ponosi, bądź też mamy do czynienia z określoną formą psychopatologii rozumianej jako „zniekształcenie” sposobów zdobywania korzyści osobistej.

POTRZEBA APROBATY

Potrzeba aprobaty, jak wszelkie inne potrzeby, które mogą być zaspokojone z pomocą czy za pośrednictwem innych osób, czynią człowieka wrażliwym na społeczne nagrody, a tym samym skłaniają do tego, aby podejmował takie czynności, które umożliwiają mu uzyskanie owych nagród.Koncepcja Homansa zakłada, że wszystko, co człowiek czyni dla innych, czyni w nadziei na uzyskanie określonych korzyści od tych, dla których to czyni, bądź od społeczeństwa. Wynika stąd, iż dawanie czy pomaganie innym jest tylko wtedy zys­kowne, gdy okoliczności gwarantują otrzymanie czegoś w zamian. Jeżeli więc o ofiarze, poświęceniu, wydatku nikt nie j może się dowiedzieć, czynność traci wszelki sens. Traci sens n także wtedy, gdy zachodzi dysproporcja między tym, co człowiek daje, a tym, co może otrzymać.W pewnych miejscach  twierdzi on, iż nagrodą może być nie tylko to, co człowiek i otrzymuje od innych, ale także wewnętrzna satysfakcja i z przestrzegania własnych norm. Pogląd ten niespodzianie roz­szerza interpretację pojęcia „nagroda”, pozbawiając znaczenia tezę, że człowiek działa dla jej osiągnięcia. Skoro wszystko może być nagrodą, to pojęcie „nagroda” traci jakąkolwiek |! moc wyjaśniającą, tak jak poprzednio wspomniane dążenie 5j do przyjemności i unikanie przykrości. W innym natomiast p miejscu Homans deklaruje, iż nagrody pochodzą od innych I uczestników interakcji. Na Kongresie Socjologicznym w Waszyngtonie Homans stwierdził: „czynnikiem wzmacniającym |j jest w założeniu inna osoba” (Malewski 1975, s. 435). Tu więc utrzymana została teza, iż człowiek działa dla innych po to, i aby od nich coś otrzymać.

WIELKOŚĆ NAGRODY

Wielkość na­grody zależy od takich czynników, jak dostępność nagrody i trudność jej uzyskania. Nagrody trudniej dostępne mają większą moc nagradzającą. Dlatego ludzie, którzy posiadają trudno dostępne dobra (np. talent, doświadczenie, bogactwo), dysponują większymi możliwościami nagradzania innych, a w związku z tym liczba działań wykonywanych na ich rzecz jest większa, niż na rzecz osób nie posiadających takich moż­liwości nagradzania. Ocena wielkości nagrody zależy także od tego, jak wielka jest motywacja podmiotu do uzyskania takiej nagrody. Motywa­cja zależy od stopnia deprywacji. I tak człowiekowi może mniej lub bardziej zależeć na takich formach nagród, jak ob­jawy aprobaty ze strony otoczenia, przy czym zależy mu tym bardziej, im dłużej pozbawiony był przejawów aprobaty. Ilu­stracją tej zależności są wyniki eksperymentów, w których wykazano, że dzieci traktowane przez jakiś czas obojętnie, były bardziej wrażliwe na przejawy aprobaty, niż te, które w okresie poprzedzającym sytuację testową spotkały się z du­żym zainteresowaniem ze strony dorosłego (Gergen 1969; ). Wrażliwość na aprobatę zależy nie tylko od czynników sytua­cyjnych. Ludzie różnią się w sposób mniej lub bardziej stały pod względem „zapotrzebowania na aprobatę”. Wpływa to na ich społeczne zachowania; w zależności od tego gotowi są czy- 54 nić więcej lub mniej w zamian za aprobatę.

UWARUNKOWANA NAGRODA

Nagroda osoby B uwarunkowana jest tym, co otrzymuje od I osoby A. Koszty wiążą się z tym, co musiała uczynić, aby po­moc otrzymać, na przykład uznać swą niekompetencję (wprost ! lub pośrednio).Homans zakłada, że interakcja społeczna trwa tak długo, dopóki obie strony osiągają z niej zysk — podobnie jak handel 1 między dwoma kupcami lub dwoma organizacjami trwa tak długo, dopóki przynosi obustronne korzyści. Strony odniosą  zysk, jeżeli u obu nagroda będzie wyższa niż koszt. Obok na­gród istnieją jednak także kary. Jeżeli jednak koszt czynności będzie mniejszy niż strata poniesiona w wyniku kary i za niewykonanie czynności, to i wtedy można mówić o zysku. Tak na przykład koszt udzielenia pomocy człowiekowi, który uległ wypadkowi na drodze, będzie mniejszy niż ewentualna  kara związana z nieudzieleniem pomocy. Dotyczy to zarówno ewentualnego ostracyzmu społecznego, jak też kary formalnej (np. w polskim kodeksie karnym przewidywane jest skazanie osoby, która nie udzieliła pomocy człowiekowi znajdującemu się w krytycznej sytuacji, jeżeli udzielenie pomocy nie nara- żało jej osobiście ani jej bliskich na niebezpieczeństwo). Opierając się na teorii Homansa, można zakładać, że społeczne zachowanie się ludzi jest kontrolowane przez antycypację „zysku”. Aby więc je przewidywać, bądź wpływać na nie, trzeba wiedzieć, co dla człowieka stanowi nagrodę i jak war­tościuje on koszty, które może ponieść. Homans zakłada, że nagrodą mogą być rozmaite sytuacje, takie jak aprobata, przyznanie racji, wyrażenie szacunku, pomoc itp.

WYJAŚNIENIE SPOŁECZNYCH ZACHOWAŃ

Koncepcja opierająca wyjaśnienie wszelkich społecznych za­chowań na zasadzie „korzyści” znalazła systematyczne roz­winięcie w pracach niektórych psychologów społecznych. Do najbardziej znanych należy propozycja teoretyczna G. Ho- mansa (Homans 1961, por. omówienie: Malewski 1964, Deutsch i Krauss 1965).Homans przyjął jako podstawę swego modelu koncepcję „wa­runkowania operacyjnego”, rozwiniętą przez B. Skinnera, cho­ciaż — jak zauważają krytycy — Homans „(…) przed przełk­nięciem systemu skinnerowskiego przeżuł go nie do poznania. Ujęcie proponowane przez Homansa dałoby się przedstawić w sposób następujący: jeżeli osoba A czyni coś na rzecz osoby B, to ponosi przy tym pewien koszt, a osoba B otrzymuje pewną nagrodę. Osoba B, otrzymując pomoc, również ponosi pewien koszt i dostarcza pewnych nagród osobie A. Nagroda minus koszt stanowią o zysku, który dana osoba otrzymuje w rezultacie interakcji. Nagroda osoby A pochodzić może i stąd, iż jest proszona o pomoc (a więc uznana została jej wyż- J szość), bądź coś otrzyma w zamian za ofiarowaną pomoc itp.  Koszt osoby A wiąże się z wykonaniem odpowiednich czynno- i ści czy też poświęceniem określonych wartości: czasu, pienię- j dzy, wysiłku. Do kosztów wlicza się także to, co osoba A mo- ! głąby uzyskać, gdyby nie udzielała pomocy osobie B.

CHĘĆ DANIA NAGRODY

Badacz indiańskiego plemienia Beaver, R. Ridington, opisuje, jak jeden z Indian, który odniósł wyjątkowy sukces w polowaniu, zabijając aż trzy łosie ame­rykańskie, ofiarował najlepsze części upolowanego mięsa przy­wódcy rywalizującej grupy, wobec którego dotychczas obo­wiązywała zasada „niedzielenia się”. Indianin ów złamał tę zasadę, okazując rzekomo współczucie z powodu niepowodze­nia rywali. Owa ofiara była źle ukrytą formą poniżenia przeciwnika (Cohen 1972, s. 44). Podobną funkcję pełnił „dar” mistrza Zakonu Krzyżackiego, który przed bitwą pod Grun­waldem ofiarował Władysławowi Jagielle dwa miecze.W opisanych powyżej przykładach reakcje emocjonalne, czy też postawy osób, którym eoś podarowano, miały znaczenie nagrody. Chęć dania nagrody może mieć również inne źródła. Bogaci mieszkańcy północnej Nigerii rozdają w trakcie cere­monii okazałe prezenty, znacznie bardziej wartościowe, niż te, które pochodzą od „zwykłych” ludzi, nie oczekując przy tym wzajemności, bowiem dawanie bogatych prezentów stanowi potwierdzenie ich statusu. W tym przypadku korzyści z za­chowania prospołecznego wiążą się z umacnianiem własnego prestiżu, sławy, wpływów w grupie itp. Tak więc nagrody po­chodzą tu nie od obdarowanego (czy też osoby, której pomo­cy udzielono), lecz od społeczeństwa.Nie tylko działanie na rzecz jednostek, ale również działanie na rzecz społeczeństwa może być tłumaczone w powyższy spo­sób. Można poświęcić swój czas, wysiłek, zdrowie, bezpieczeń­stwo dla dobra ogólnego, mając na względzie materialne ko­rzyści, które się za to uzyska (np. żołnierz zaciężny podejmuje ryzyko udziału w wojnie, mając na względzie wysoki żołd i wojenne łupy), licząc na prestiż i status (np. ofiarowując wysokie sumy pieniężne dla rozsławienia swego imienia), oba­wiając się konsekwencji związanych z niepodjęciem określo­nych czynności oczekiwanych przez społeczeństwo itp.

OSOBNE TWIERDZENIA

Musimy dysponować osobnymi twierdzeniami wyjaśniającymi, dlaczego jedni „czerpią przy­jemność” z pomagania, a drudzy — z wykorzystywania. Od­powiedź taką zawiera natomiast założenie o korzyści osobi­stej, ale rozumiane węziej. W tym drugim rozumieniu „ko­rzyść” to otrzymanie jakiejś wartości lub uniknięcie jakiejś szkody czy straty. Źródłem korzyści są inni ludzie: mogą oni coś nam dać, lub mogą nas czegoś pozbawić. Jeżeli więc czło­wiek zachowuje się prospołecznie, to dlatego, że ma na celu określoną wartość, którą od innych może uzyskać dla siebie. Ludzie różnią się między sobą tym, jakich korzyści oczekują i skąd. Jedni dają coś innym, aby w zamian coś od nich otrzy­mać: ja daję poczęstunek, prezent, wpływy, poświęcam swój czas, a oczekuję, że osoba, której to dałem, w zamian zechce mnie ofiarować poczęstunek, prezent, wpływy, czas. Ta forma działań na rzecz innych przypomina proste zasady handlu wymiennego, opiera się na zasadzie wzajemności,Nieco bardziej złożone zasady występują w przypadkach, gdy korzyść oczekiwana jest w zupełnie innej „walucie”, na przy­kład ktoś poświęca swój czas i wysiłek, a spodziewa się, że w przyszłości zostanie wynagrodzony materialnie (np. otrzy­ma spadek). Dla wielu ludzi bardzo ważną formą korzyści jest wdzięczność osoby obdarowanej. Ale nie tylko wdzięczność, również poniżenie kogoś, okazanie swojej siły może być waż­nym ‚ źródłem korzyści.

INNY PUNKT WIDZENIA

Bardzo prostą, a zarazem bardzo często spotykaną odpowie­dzią na tak postawione pytanie jest stwierdzenie: człowiek za­chowuje się prospołecznie, gdyż przynosi mu to korzyść (oso­bistą), gdyż osiąga dzięki temu jakąś przyjemność, albo unika przykrości.Tak sformułowana odpowiedź może być rozumiana dwojako: szerzej bądź bardziej wąsko. Przy szerszym rozumieniu zawie­ra ona założenie, iż wszystko, cokolwiek człowiek czyni, ma na względzie osiągnięcie przyjemności lub uniknięcie przykrości. Założenie to, bardzo zresztą stare, głoszone jeszcze w staro­żytności (m.in. przez epikurejczyków) niezbyt przydaje się przy wyjaśnianiu ludzkiego zachowania. Jeżeli bowiem przyj- mierny, że takie właśnie dążenia kierują człowiekiem, który oddaje się „uciechom zmysłowym”, i tym, który spędza ży­cie na studiowaniu gwiazd, i innym, który celowo naraża się na niebezpieczeństwo bądź pędzi żywot pełen wyrzeczeń i umartwień, i wreszcie tym, który zadaje sobie ból, to poję­cie „dążenia do przyjemności” rozciąga się tak bardzo, że tra­ci jakiekolwiek znaczenie wyjaśniające — przy jego pomocy nie można odróżnić żadnych zachowań, wszystkie posiadają tę samą własność.Jeśli więc chcielibyśmy objaśnić, dlaczego jedni ludzie w da­nej sytuacji starają się pomóc komuś w nieszczęściu, a dru­dzy wykorzystują cudze nieszczęście, to stwierdzenie, że jedni i drudzy czerpią ze swoich działań przyjemność, do niczego przydać się nam nie może.

GŁÓWNE STANOWISKA TEORETYCZNE

Mimo różnic w przytoczonych sformułowaniach mają one ze sobą^ wiele wspólnego. Wydaje się, że wszystkie podane określenia prospołecznego zachowania odnoszą się do tego sa­mego obszaru zjawisk, z tym, że różni autorzy „wycinają” różne fragmenty tego obszaru i koncentrują się na różnych jego aspektach. W niniejszej rozprawie kategoria „prospołecz­ne ujmowana jest bardzo szeroko: odnosi się do zewnętrz­nego zachowania i do jego mechanizmów, a więc do procesów psychicznej regulacji, stanowiącej bądź warunek niektórych czynności prospołecznych, bądź towarzyszących im, bądź wy­stępujących zamiast czynności prospołecznych. Wspólne dla tych zachowań jest to, że są one wywołane przez aktualny lub możliwy stan innej osoby bądź innego (szerszego) obiektu spo­łecznego i organizowane ze względu na interesy i potrzeby tegoż obiektu.Nie ulega wątpliwości, że ludzie bardzo często pomagają so­bie wzajemnie, troszczą się o siebie, poświęcają swe dobro na rzecz dobra innych osób, zbiorowości i idei. Nikt temu nie przeczy. Wątpliwości powstają dopiero wtedy, gdy poszukuje się odpowiedzi na pytanie: dlaczego tak czynią? Czy rzeczy­wiście zależy im na dobru społecznym? Czy rzeczywiście ich zachowanie kierowane jest przez prospołeczne motywy i pro­społeczne postawy?Warto podkreślić, że w pytaniu tym chodzi nie o to, by post factum opisać hipotetyczne powody zachowań prospołecznych, lecz aby wskazać czynniki, przez które czynności prospołecz­ne są kontrolowane, od których zależy, czy człowiek zachowa się prospołecznie czy też nie. Chodzi tu więc o to, by można było zachowania te z góry przewidywać, a także sprzyjać ich pojawieniu się.