W PRZECIWIEŃSTWIE DO PSYCHOLOGÓW

Jak widać, „człowiek samourzeczywistniający się” jest nie­jako w sposób naturalny człowiekiem prospołecznym — brak tendencji prospołecznych zdarza się, ale rzadko.Przedstawiając tu stanowisko psychologii humanistycznej, nie zamierzamy poddawać ogólnej ocenie tego kierunku, dlatego po­mijamy zarówno problemy, które wiążą się z wieloznacznym językiem opisu, opartym na przenośniach, na luźnych przy­bliżeniach, jak też problemy, które powstają wtedy, gdy pyta się o bazę faktycznie prezentowanych tu przekonań. Nie bę­dziemy także zastanawiać się nad tym, w jakim stopniu uzasadnione jest twierdzenie, iż podstawą opisanych poglądów jest „naturalna” zmiana zachodząca w toku psychoterapii, a nie przeciwnie, że opisane poglądy, uzasadniając określony tok postępowania, doprowadzają do kierunkowych zmian w czło­wieku (a przynajmniej w niektórych ludziach), innymi słowy, że to, co jakoby miałoby być uogólnieniem pewnych sponta­nicznie przebiegających procesów jest, w rzeczy samej, wytwo­rem oddziaływań opartych na z góry przyjętych założeniach. Wszystkie te kwestie pomijamy w tym miejscu, bowiem cho­dzi przede wszystkim o to, aby zdać sobie sprawę, jak psy­chologowie humanistyczni wyobrażają sobie mechanizmy za­chowań prospołecznych. W przeciwieństwie do psychologów o  orientacji neobehawiorystycznej sądzą oni, że człowiek „sam z siebie” jest zdolny do aktywności prospołecznej rozumianej jako bezinteresowna dążność do cudzego dobra. Wprawdzie za­równo Rogers, jak i Murphy poświęcają tej aktywności bar­dzo mało uwagi (por. Murphy 1958), koncentrując się niemal wyłącznie na rozwoju człowieka jako jednostki, ale Maslow zajmuje się nią znacznie szerzej.

You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a Reply